Wyprawka dla noworodka, czyli jak nie dostać świra

Dobra, zacznę od tego, że tytuł miał Was zachęcić do kliknięcia.. Świra nie unikniecie. Jeśli ktoś sądzi, że robiąc wyprawkę dla dziecka nr 3 jest nam łatwiej, bo starzy z nas wyjadacze, to jest w błędzie. Kiedy miał urodzić się Zet delikatnie mówiąc nasz budżet nie kulał szczególnie, do tego dziecko było pierwsze w rodzinie, więc nikt mu niczego nie żałował, a po ubranka w rozmiarze 56 chodziło się z wielką przyjemnością. Rzeczy po Zecie szybko znalazły nowych właścicieli, chociaż te grubsze typu wózek czy łóżeczko nam zostały, więc zakupy dla Tesia nie były wielkim wyzwaniem.


Tym razem ogołociliśmy się ze wszystkiego. Maleńkie 40 metrowe mieszkanie zmuszało nas do pozbywania się rzeczy na bieżąco, więc z Kazikiem zaczęliśmy od zera.
Nasze szaleństwo zakupowe zaczęliśmy od mojej paniki, tak w połowie września, że nie mamy absolutnie nic! Przeczesałam więc internety (tak z osiem razy dla pewności) i ze wszystkich znanych mi stron wybrałam sobie najrozsądniejsze „must have”. Oto one (mocno subiektywne oczywiście).

Tekstylia dla dziecka:
  • 9 body (u nas wszystkie z długim rękawem, ze względu na porę roku) najlepsze na świecie, szczególnie na początku są tak zwane kopertowe, czyli takie zapinane wzdłuż całego dziecka. Dla początkujących rodziców te wkładane przez głowę mogą być za dużym wyzwaniem.
  • 4-5 koszulek (taka mała bluzka z bawełny wiązana na tasiemki albo zapinana na zatrzaski – guziki sobie darujcie, serio). Przydają się szczególnie na początku, kiedy trzeba wietrzyć kikut pępowiny)
  • 6-9 szt śpiochy, półśpiochy lub rajstopy z Zetem mieliśmy same śpiochy, rozpina się to w kroku wyciąga to co brudne, obmywa, zakłada czyste, wkłada nogi dziecka zapina zatrzaski, koniec. Tedem odważyliśmy się mieć półśpiochy, ba nawet mikro rajstopy i jak dla prawdziwego człowieka spodnie i skarpetki. Teraz nie kupiliśmy nawet jednej pary śpiochów. Dlaczego? W małym kroku mieści się aż 5-7 zatrzasków, szybciej jest naciągnąć półśpiochy.
  • 3 kaftaniki, sweterki, bluzy do wyboru, musi być kilka, bo jak się uleje, zabadzia, matce z ust kapnie jedzenie przy karmieniu... A tak serio, odradzam guziki, suwak jest waszym przyjacielem, ew. zatrzaski na początek warto zrezygnować z tych wkładanych przez głowę, po co się stresować? Ważne! Choć większość tego ma „słodziutkie i urocze kapturki z uszkami” szukajcie takich bez (jedno może mieć ale nie wszystkie). Dlaczego? Zakładacie to dziecku na spacer, na spacerze dziecko leży w wózku, często na plecach, kaptur pod plecami w czasie dwugodzinnego spaceru? Nie sądzę, żeby to było wygodne. Wdzianka z kapturem przydają się do chusty.
  • 3-4 pajacyki Pajacyk to jest taki coś co opakowuje całe dziecko od góry do dołu. Można tego używać na body, szczególnie zimą. U nas pajacyki były i znów będą niezastąpioną piżamą. Jak w domu jest 20-21 stopni to nawet body już nie potrzebujecie.
  • 3 pary spodenek. Dziecko nie tylko wygląda w tym obłędnie, ale też uwaga – mniej marznie. Niezależnie od tego, czy wybierzesz śpiochy, półśpiochy czy rajstopki, spodenki przydadzą się każdemu noworodkowi urodzonemu między wrześniem a czerwcem.
  • Zimą przydadzą się kombinezony zimowe. U nas przy każdym dziecku „latają” dwa. Czasem jednak wyprać trzeba, a na spacer też wypadałoby wyjść, że już nie wspomnę o konieczności odholowania starszaków do placówek.
  • Cienka czapeczka, celowo piszę liczbę pojedynczą. Na porodówce zakłada się dziecku czapeczkę na świeżourodzoną głowę, powód jest prosty w środku było prawie 40 stopni, w szpitalu przy dobrych wiatrach jest 22. Czapeczka gościła na główkach naszych dzieci przez kilka pierwszych godzin potem już nie, bo dziecko się przystosowuje do nowych warunków.
  • Czapka na dwór, znowu wracamy do kwestii, kiedy dziecko pojawia się na świecie. Jeśli w sierpniu przy 40 stopniowym upale i będziecie spacerować tylko z wózkiem czapka nie jest niezbędna, ale jesienią, zimą czy wiosną może się przydać.
  • Kocyki lub rożki w ilości 2-3, osobiście wolę kocyki, dają więcej możliwości, usztywniane rożki możecie sobie od razu odpuścić, kto chciałby spać na desce?
  • Zimą przyda się też ciepły śpiworek do wózka, tym razem nie mamy i żyjemy, ale prawie nie używamy wózka, spacerujemy raczej w chuście.


To tyle z ubranek. Poza tym przed porodem warto zaopatrzyć się w:
  • pieluchy jednorazowe „1” są płytsze z przodu niż kolejne rozmiary, to bardzo pomaga przy pielęgnacji kikuta pępowiny. Warto też od razu kupić trochę „2”, bo tuż po porodzie nikt nie ma ochoty łazić po sklepach.
  • Pieluchy flanelowe lub tetrowe, jestem fanką tych pierwszych są mięciutkie i śliczne :) Przydają się zaraz po urodzeniu dziecka do otulenia go w czasie kontaktu skóra do skóry, jako podkład do przewijania, do wycierania buzi kiedy maluch zaleje się mlekiem albo uleje, a w momentach, kiedy karmicie piersią... same zobaczycie, że się przydadzą ;) Warto mieć przynajmniej 8 sztuk.
  • Chusteczki jednorazowe do wycierania pupy. Tak wiem, ekologia, woda mydełko i myjka... Na wyjścia, w nocy, jak mały człowiek wrzeszczy, bo piecze go tyłek, stawiam zdecydowanie na jednorazówki. Na początek darujcie sobie wielopaki, może się okazać, że maluch na te konkretne jest uczulony i trzeba szukać innych.
  • Płyn do kąpieli dla dziecka, im mniej pachnie tym lepiej, podobnie jak chusteczki, nie każda marka będzie odpowiednia dla każdego człowieka.
  • Mięciutkie ręczniki, dwa typowo dla dziecka wyprane i wyprasowane to minimum, przekonacie się o tym przy pierwszej awarii na ręczniku ;)
  • Oliwka, olejek, krem, balsam. Nie potrzebujesz wszystkich tych rzeczy, wystarczy jedna. Obecnie odchodzi się od rutynowego smarowania dzieci oliwką. Może zatykać pory i powodować problemy skórne. Kazik jest miziany olejkiem ze słodkich migdałów, ale tylko wtedy, gdy zauważymy, gdzieś suchą skórę.
  • Szczoteczka z miękkiego włosia do włosków. Nawet jeśli dziecko jest całkiem łyse warto mieć taki sprzęt, skóra na główce lubi się przesuszać, warto ją naoliwić i wyczesać.
  • Jałowe gaziki do... mycia zębów, no dobra dziąseł. Owijamy gazikiem palec, zanurzamy w letniej przegotowanej wodzie i paluchem obmywamy dziąsła dziecku, my na tym etapie robimy to raz dziennie przy okazji kąpieli. Wiem, że nie wszyscy tak robią, ale nasze starsze dzieci nie mają śladu próchnicy, więc uznajmy, że mogę mieć rację.
  • Waciki kosmetyczne, takie jak do demakijażu, ale duże kwadratowe do mycia twarzy dziecka. Zanurzamy w przegotowanej letniej wodzie odciskamy i przecieramy dziecku twarz. Zaczynamy od oczu, zawsze w kierunku od skroni do noska, potem reszta buzi.
  • Do pielędnacji kikuta, a potem po odpadnięciu pępka przyda się środek odkażający Octanisept i patyczki takie jak do uszu, mogę być te szersze. Osuszony po kąpieli pępuszek psikamy Octaniseptem i czyścimy patyczkami, odważnie, dziecka to nie boli. Octanisept jest zimny, więc samo psiknięcie może być dla dziecka mało przyjemne.
  • Witamina D3. My mamy taką w aerozolu, ale każda przeznaczona dla dzieci będzie ok, są w kropelkach, kapsułkach, które się wyciska, co komu wygodnie. Witaminy K obecnie już nie suplementuje się dzieciom, które dostały zastrzyk w szpitalu.
  • Linomag albo inna maść natłuszczająca, przy każdym przewijaniu smarujemy dziecko w pachwinkach i okolice odbytu, żeby się nic nie działo. Wcześniej porządnie osuszamy te miejsca.
  • Maltan to taka maść, która pomaga, kiedy bolą sutki po karmieniu, ale warto o niej pomyśleć również, kiedy dziecko np. odparzy się w pachwinkach, szybko i skutecznie goi, sprawdza się też na matczyne pryszcze i obtarne kolana starszaków, nasze absolutne must have.
Z "grubszych" rzeczy przydać się mogą:
  • wózek lub chusta
  • łóżeczko
  • wanienka
  • przewijak
  • Fotelik samochodowy



W drugiej części zapakujemy do szpitala mamę ;) Do zobaczenia :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2014 Matka Żywicielka , Blogger