Wszystko co trzeba wiedzieć o noszeniu w chuście. Wywiad z doradcą Natalią Bułyk

Natalia Bułyk jest Doradcą Noszenia Clauwi. Uczy i wspiera rodziców w pierwszych krokach związanych z noszeniem w chuście. W ubiegłym roku zorganizowała dla noszących rodziców pierwsze w Polsce ChustoWalkie, na których mamy i ojcowie ze stolicy mogli się spotkać, wymienić doświadczenia i zwyczajnie porozmawiać, a to wszystko podczas spaceru. Niespełna trzy tygodnie temu Natalia została matką wielodzietną. Do 5-letniej Hani i 2-letniego Juliana dołączyła maleńka Alicja. To kobieta o niespożytejenergii: założyła Klub Mam "Mam Czas" na warszawskiej Białołęce. Inicjatywa wspiera kobiety w stawianiu pierwszych kroków na macierzyńskiej drodze. Odbywają się tam spotkania, warsztaty i wykłady dotyczące wszystkiego co ważne w życiu niemowlaka. Dziś wykorzystałam jej wiedzę w dziedzinie chustonoszenia :)

fot. Arch. prywatne Natalia z czterodniową Alicją

Ile masz chust? Robi się z tego nałóg? 


Mam 4 chusty tkane, 2 kółkowe i 3 nosidła. Ta ilość, która w pełni  zaspokaja moje warsztatowo - szkoleniowe potrzeby. Ale chusty zdecydowanie mogą stać się nałogiem. Jest taki świat... same o sobie mówią "Chustoświrki",a  ich pasją jest kolekcjonowanie przepięknych i wyjątkowych egzemplarzy. Handlują, wymieniają się, opisują historie noszenia, publikują zdjęcia i co ważne, wspierają się nawzajem w "chustowirskim" świecie. Znam mamy, które mają taką ilość chust (zwaną stosem), za które można kupić wakacje w luksusowym hotelu dla całej rodziny. Sama się w to nie wkręciłam, wystarczają mi praktyczne zalety chusty - bliskość z dzieckiem i wygodę. Udało mi się więc nie utopiłć rodzinnych oszczędności w kolekcji chust (śmiech), chociaż przyznaję - są piękne. 


Skąd pomysł na zmianę zawodu na doradcę chustonoszenia?


Właściwie to nie zmieniłam zawodu, a jedynie powiększyłam zakres umiejętności. Dom, małe dziecko, własna chusta... to przyszło naturalnie. Szczególnie, że prowadzę na Białołęce Klub dla Mam więc miałam kogo uczyć.


Jak wygląda pierwsze indywidualne spotkanie z doradcą?


Zwykle takie spotkanie trwa dwie i pół do trzech godzin, najpierw zajmujemy się teorią. Omawiamy rozwój dziecka, tak aby w pełni zrozumieć dlaczego kręgosłup naszego malucha jest bezpieczny, co zrobić aby zadbać o właściwą pozycję w chuście, ile nosić, jak nosić, od kiedy nosić... Rozwiewamy więc wątpliwości, obalamy mity. Potem pokazuję też czego należy unikać. Dopiero wtedy przychodzi czas na praktykę. Mam specjalną lalkę do takich ćwiczeń, trenujemy tak długo aż zaskoczy. I wtedy przychodzi chwila prawdy. Bierzemy bobaska i zwykle okazuje się, że już wszystko gra. Ręce bolą, kciuki mdlęją, a ja bez litości proszę o zawiązywanie i odwiązywanie, aż zyskuję przekonanie, że możemy chustować dziecko. To daje wszystkim komfort. Szczególnie, że mamy czasem nie wierzą we własne możliwości, zaczynają się nerwy, a dziecko chłonie każdą emocję. Kiedy mama się denerwuje, to i dziecko jest niespokojne, wtedy mama jeszcze bardziej zdenerwowana. Dlatego pracujemy, aż mama czy tata uwierzą we własne siły.Trening na lalce w dużej mierze eliminuje niepotrzebny stres. A co gdy wychodzę? Umawiam się na telefon, zdjęcia i korygujemy bądź utwierdzamy w przekonaniu, że jest perfekcyjnie. Oczywiście jeżeli jest taka potrzeba.

fot. arch prywatne Natalia z najstarszą córką Hanią


Ludzie chętniej uczą się jeden na jeden czy w grupach?


Zdecydowanie królują indywidualne konsultacje.


Kiedy można zacząć nosić dziecko?


Co wzbudza szczególne zdziwienie, można nosić nawet wcześniaki o ile osiągną odpowiednią masę urodzeniową. Krótko - od pierwszego dnia życia. 


A co ze stawami biodrowymi, czy można nosić przed pierwszą wizytą u ortopedy?


Można, a czasem nawet bardziej świadomi lekarze zalecają. Mam taką zasadę, ponieważ medycyny nie kończyłam, że najlepiej zawiązać i pokazać się na wizycie kontrolnej u ortopedy. Znam historię, w której mama przyszła na wizytę za zachustowanym dzieckiem, a ortopeda zapytał czy może zrobić zdjęcie dla przykładu innym rodzicom, bo pozycja jest absolutnie wskazana dla maluszka.


Czy można się nauczyć dobrze wiązać chustę z filmików na YouTube?


Pewnie strzelę sobie w kolano tą odpowiedzą, ale tak. Są ludzie, którzy mają do tego wyjątkowy zmysł i wyczucie - tacy naprawdę się nauczą i robią to dobrze. Doczytają, pooglądają i to działa. Ale takich osób jest mało. Posłużę się własnym przykładem. Będąc już zapisaną na kurs instruktorski, po indywidualnej konsultacji trzech latach noszenia Hani oraz kilku miesiącach motania Julka,  spotkałam się raz jeszcze z doradcą. Bardzo ważny był dla mnie psychiczny komfort, świadomość, że chronię i wspieram, a nie szkodzę. Wyglądało to tak, że przyszła doradczyni i powiedziała, że jest jak należy. 


Każda chusta jest dobra dla każdego, na co zwracać uwagę przy zakupie?


Ciężkie pytanie, generalnie tak, to kwestia dobrania rozmiaru i wzoru. Mówi się, że nie ma złych chust, są tylko źle zawiązane, a jednak... chusty mają domieszki, różne sploty... W mniejszym lub większym stopniu ułatwiają bądź utrudniają początki w wiązaniu. Zwykle nowe chusty są bardzo sztywne i należy " złamać". Pół żartem pół serio chusty lubią być źle traktowane. Ze swoich robiłam hamak dla starszej córki, aby doprowadzić je pożądanego stanu. Pożądany stan to taki, w którym łatwo się dociąga chusta, miękko pracuje. 
Jeżeli rodzice są przed zakupem polecam zwykle po konsultacji poszukać używanej na początek. Raz, że taniej (nieznacznie, bo wcale tak bardzo na wartości nie tracą), dwa, ktoś odwalił już za nas robotę i chusta jest idealna w pracy z nią.


Jakie wiązanie jest najlepsze na początek dla początkującego rodzica z noworodkiem?


Najlepsze to takie, w którym czujesz się pewnie. Zwykle uczę kangurka, ale możliwe są też plecak prosty (który przyprawia mamy o ciarki na plecach) oraz kieszonka.


Znasz dzieci, które nie akceptują noszenia w chuście?


Oczywiście, moje drugie :) Syn miał wzmożone napięcie mięśniowe oraz zmiany skórne, które wywoływały u niego dość spory dyskomfort. Poza tym w jakiś sposób mam wrażenie, że czuł się ograniczony - przynajmniej noszony przodem do mnie. Syn od początku zasypiał sam w wózku, położony, bez bujania, niuniania (tak, dziecko anioł).  A jednak inaczej miała się sytuacja, gdy wiązałam go plecach. Zatem nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Czasem to kwestia wiązania, czasem kwestia potrzeb i komfortu dzieci. Był jednak wyjątek - choroba. Wtedy uwielbiał, bo potrzebował bliskości i bezpieczeństwa. Nawiasem mówiąc, czy wiecie, że klatka piersiowa mamy potrafi regulować temperaturę naszego dziecka? Noście się na zdrowie w chorobie :) 



fot. Archiwum prywatne. Natalia z synkiem, w chuście można wszystko!



Dlaczego warto nosić?


Pytanie czego Ty oczekujesz? Dla mnie to bliskość, budowanie więzi, z trzecim dzieckiem jedyny sposób żeby je uśpić w przeciągu 3 min (dzisiaj zasnęło, gdy kończyłam ostatni węzeł). Dla świeżo upieczonych mam: ta bliskość pomaga zmierzyć się z baby bluesem, wsparcie laktacji (a i owszem!). Dla niektórych to po prostu jedyne wyjście - gdy wózek utrudnia życie, gdy dziecko wciąż chce być na rękach, nie chcesz ograniczeń. Zwykła proza życia - pranie, odkurzanie, czasem się nie da, bo dziecko wymaga uwagi non stop.


A jeśli ktoś chce nosić, ale chusta mu "nie leży", to jakiego nosidła szukać"


Jeżeli chusta Ci należy to przede wszystkim poczekaj, aż dziecko zacznie samodzielnie siadać. Wcześniej nie warto sięgać po nosidła ze względu na dość spore odwiedzenia nóżek. NAWET JEŻELI PRODUCENT MÓWI, ŻE SĄ OD ZERA. Tutaj warto od razu zaznaczyć, że te przodem do świata nie są warte zakupienia, nawet gdy już siedzi. To potocznie zwane "wisiadła" i NIGDY NIE SĄ ODPOWIEDNIE!.


Jak reagujesz widząc dziecko w złym nosidle, albo źle zawiązanej chuście?


Każdy popełnia błędy, źle zawiązana chusta nie prowadzi do skrajnego inwalidztwa. Sama też nosiłam w wisiadle (a jakże!). W końcu producent napisał, że od zera, a ja byłam totalną "świeżynką w rodzilskim świecie". Nie mówię nic obcym. Znajomym podpowiadam ;)


Twój mąż nosi Wasze dzieci?


Nosił syna, ale zdecydowanie woli nosidła ze względu na łatwość użytkowania. 

fot. arch. prywatne Natalia z Julkiem



Co byś powiedziała rodzicom, którzy chcieliby nosić dzieci, ale się boją?


Zapraszam do mnie Tutaj i TU znajdziecie kontakt. Mam taki zwyczaj, że nigdy nie zostawiam rodziców po konsultacji samych sobie. Wysyłają zdjęcia, konsultują dalej, aż poczują moc.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2014 Matka Żywicielka , Blogger