Po co są Święta

W tym roku Święta są dla nas wyjątkowe, w Wigilię są pierwsze urodziny Kazika. Wyjątkowo więc zamiast zapakować się i jechać do Dziadków postanowiliśmy ten dzień świętować u nas. Oczywiście świat nie zamierza nam tego ułatwiać. Jak to wszystko zaplanować?

pixabay/geralt

Wzięłam kartkę i długopis, spisałam wszelkie jedzenie świąteczno-urodzinowe, które chciałabym zrobić. Spojrzałam na listę i złapałam się za głowę. Nierealne. Kazik od miesiąca choruje, wisi na mnie 24 godziny na dobę, Michał pracuje dwa przedświąteczne weekendy i drugi dzień świąt, teściowa pracuje w pierwszy i drugi dzień świąt. Nie ma szans, żebym wyprawiła Święta, o jakich marzę. Zaczęłam więc skreślać.

Jaki jest plan?


Jak już wspomniałam Michał 22-23 grudnia spędza w pracy, 23 grudnia przyjedzie moja teściowa, która wróci do Olsztyna w Wigilię późnym popołudniem. Tego dnia rano przyjadą moi rodzice, razem z którymi pojedziemy do nich na Świąteczny obiad. Organizacyjnie - masakra. Ale mówiąc szczerze, skoro mam gości w zasadzie tylko na Wigilię, to po co mi świąteczne jedzenie?

Jadłospis


Wzięłam tą moją ambitną listę i skreśliłam wszystko, czego nie zjemy w Wigilię. Bigos, pieczone mięsa, przeszły do lamusa. Od razu zrobiło mi się lżej, ale i tak zostało tego sporo. Pierogi lubię robić, ale czemu nie kupić ich w Biedronce? Mają fajny skład i chłopcy je lubią, szczególnie Zet ruskie, więc czemu tracić cenny czas na lepienie? Karp smażony, po żydowsku w galarecie, ryba po grecku, fajnie zjadłabym, gdyby ktoś podał mi w knajpie, ale serio, czy muszę to wszystko przygotować? Zwłaszcza, że moje dzieci najbardziej lubią paluszki rybne z Lidla? Usmażę karpia, kupię filety w dyskoncie, więcej nie muszę. Z dzieciakami upiekę ciasta, z mężem zrobię sałatki. Tyle - basta! Reszty nie muszę.

Ideał


Okrajając nasz jadłospis zaczęłam się zastanawiać, jak wyglądałyby moje wymarzone święta. Miałabym na sobie ukochane dresy, sweterek z reniferem, długie skarpety i siedziałabym przy kominku. Kominka jeszcze nie mamy, ale możemy zapalić świece, obejrzeć "Kevin sam w domu" i jeść popcorn. W tych dresach i komicznym swetrze. Mogę, bo w święta mam odpocząć.

Po co są święta?


Oczywiście, przede wszystkim, chodzi o świętowanie narodzenia Zbawiciela. Pamiętasz o tym? W całej tej gonitwie, zakupach gotowaniu i pakowaniu prezentów idealnych, czy jeszcze pamiętasz o co w tym wszystkim chodzi? Kazik urodził się w Wigilię, jak Mickiewicz, nie daliśmy mu na imię Adam, bo jesteśmy mili. Ale nadal uważam, że BN to święta przede wszystkim dla rodziny. Celowo na kartkach z życzeniami nie piszę "spokojnych" tylko "wesołych", bo hałasu nie unikniesz, ale zamiast się spieszyć i gonić w piętkę, możesz uszczęśliwić tych, których kochasz. Serio, jak tak sobie wizualizuję na wadze, to znacznie cięższa jest szala z rodzinnym spacerem i bitwą na śnieżki z dziećmi, niż ta z perfekcyjnym sufletem. A dla Ciebie?

Odpuść sobie


Zapewniam Cię, że przeżyjesz, jeśli Twoja choinka, zamiast być ubrana zgodnie ze współczesnymi trendami zostanie ozdobiona koślawymi piernikami - Święta się odbędą. Naszej i tak nie będzie widać spod papierowego łańcucha, który robimy od kilku lat. Jeśli zamiast podać rybę na 10 sposobów usmażysz karpia i kupisz wino - goście będą głośniej śpiewać kolędy. A nade wszystko - daj również sobie szansę, żeby odpocząć w tym szczególnym momencie roku. Daj dzieciom wspomnienia, a nie idealnego makowca. 

Na koniec film, który zawsze wbija mnie w fotel i przemawia do mojej wyobraźni.


15 komentarzy:

  1. Pięknie!Tak trzymaj!Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja już 3 święta podchodzę do sprawy na luzie, wiem, że pewnych rzeczy nie jestem w stanie przeskoczyć i nie zamierzam z tego powodu rwać sobie włosów z głowy (ale kiedyś przeżywałam, że np. nie zdążę umyć okien). Nie musi być idealnie byle była dobra i pozytywna atmosfera, a nadmierne przeżeranie się wskazane nie jest więc nie musimy mieć tony żarcia pomrożonego do lutego haha :**

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że takie spinanie się, żeby wszystko było idealnie, modnie i bogato bardzo okraja święta z tego, co najważniejsze. Bo najważniejsze jest bycie razem, wspólna modlitwa, ta niepowtarzalna atmosfera.
    Ja podchodzę do świąt na luzie i na szczęście nie muszę ich sama organizować, co roku wyjeżdżamy do rodziny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja od jakiegoś czasu wrzuciłam na luz i teraz faktycznie cieszymy sie świetami a nie zmęczona i pełna frustracji sięgałam przy wigilijnym stole

    OdpowiedzUsuń
  5. Bo tak naprawdę potrzeba nie rzeczy, a uczuć!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja z jednej strony cieszę że nas w pewnym sensie omija ta "świąteczna gorączka". Z drugiej strony staramy się zachować niektóre polskie tradycje takie jak kolacja wigilijna z opłatkiem i 2-3 polskimi potrawami. Muszę jednak przyznać że w czasie świąt (nie tylko Bożego Narodzenia) wyjątkowo brakuje nam czasu spędzanego w dużym rodzinnym gronie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Najmilej wspominam te święta, kiedy moje dzieci były małe, a to dlatego, że wtedy to były święta ograniczone do minimum, a zatem do tego, co w nich najważniejsze. Ze wzruszeniem oglądamy filmy z tych świąt, ciepłe wspomnienia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopiero się tego uczę, walcze z moim perfekcjonizmem. Te Święta będą leniwe i dzięki temu piękne 💜

      Usuń
  8. Nigdy nie miałam takich aspiracji, żeby przygotować "idealne" tradycyjne święta, nawet jak rok temu Wigilię spędziliśmy we własnym domu. Nie lubię i nie jem 90% wigilijnych dań, tym bardziej więc ich nie przygotowuję ;) nigdy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja to cały rok mogłabym jeść tylko wigilijne potrawy, ale i tak uważam, że to co się dzieje w polskich domach to przeginka.

      Usuń
  9. Zmusza do pewnej refleksji! Dzięki! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zgadzam się z Tobą :) Bliskość, rodzina i emocje - to jest przecież najważniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  11. W tym roku święta również i dla mnie będą wyjątkowe, bo spędzamy je po raz pierwszy we własnym domu i też z synem, ale 18-letnim, który w sierpniu wyjechał do Kanady i wraca właśnie w tę niedzielę. Po pierwszej tak długiej naszej rozłące czuję jakby to były pierwsze święta z synem :-) Jakby co mam jeszcze dwie córeczki :-) To będą naprawdę fajne święta.

    OdpowiedzUsuń
  12. U mnie totalnie nie ma gonitwy. Kupujemy minimum, jedzenie zamawiam w większości w restauracji - i generalnie święta spędzamy totalnie po swojemu i niestandardowo ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dla mnie święta to przeżycia, a nie gonitwa za prezentami i wymyślanie coraz to oryginalniejszych potraw. To czas, kiedy można w końcu zwolnić.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Matka Żywicielka , Blogger