Bardzo chory naród

Kilka tygodni temu podłączyliśmy telewizor, bez szału, mamy tylko naziemną, TVN nie działa i najczęściej zapominamy go włączyć. A jak już włączę, to siedzę z rozdziawioną paszczą, a Żywiciel się za mnie nabija.


pixabay/papafox

Przez ostatnie półtora roku zmieniło się sporo w telewizji, zwłaszcza jeśli chodzi o reklamy. Te jak wiadomo mają krótki żywot, więc wszystkie są dla mnie nowe. Moje spostrzeżenia po odwyku są takie.

1. Aktorstwo najwyższych lotów


Moja ulubiona Pani, to "kobieta gif" z reklamy syropu na wirusy. Jak jej te ręce opadają! Cudowna jest. Lubię też tą dziewczynkę co kaszle w trzech różnych reklamach, tak ładnie się dusi, że nie ma konkurencji w mieście, ale na miejscu jej prawdziwych rodziców poszłabym z dzieciakiem do lekarza, bo nie wygląda, jakby udawała. Co innego pani ginekolog, która tak wymawia "ą" i "ę", że powinna wykładać logopedii. Są też reklamy kosmetyków z gwiazdami. Co prawda, większość z nich kojarzę z jednej roli sprzed lat, a potem w najlepszym razie ze skandali obyczajowych, ale jak mawiała moja dawna redakcyjna koleżanka "Warto o niej napisać, coś w końcu osiągnęła, grała w reklamie szamponu".

2. Prawie zabawnie


Niektóre reklamy z założenia mają być zabawne, tak przynajmniej sądzę. Ale wiele z nich od dawna już nie jest, kiedyś Play miał fajny pomysł na reklamy z gwiazdami. Dziś już nie bawią, ale to i tak pół biedy, konkurencyjna sieć mówiła przed Świętami o łączeniu ludzi i stworzyła reklamę, która powinna dostać nagrodę dla najgorszej w swojej kategorii. Pokazywanie ośmiolatka, który podstępem podmienia numery w komórkach rodziców, których poza nim nic już nie łączy, dzięki czemu spotykają się przy świątecznym stole, jest co najmniej słabe. Kochani twórcy, czy Wy kiedyś mieliście osiem lat? Wiecie ile dzieci zawiedliście? To jest dramat, granie na emocjach najmłodszych. Wstydźcie się. Wstydzić nie muszą się natomiast twórcy reklam Żabki. "Cukier chrzęści" to było mistrzostwo!




3. Nazwy z piekła rodem


Z racji posiadania małych dzieci zdarza nam się w pilnej potrzebie oglądać wnętrzności apteczek znajomych. Niedawno w poszukiwaniu plastra wybebeszona została przed moimi oczami apteczka z takimi gadżetami jak Ketonal Activ, Żywiciel zareagował gromkim śmiechem "a Pawulon Sport też macie?", a to tylko jeden z kwiatków. Z tymi apteczkami mam jeszcze jeden problem, bo w wielu z nich jest mnóstwo środków przeciwbólowych przeniesionych wprost z ekranu, suplementów, uspokajaczy i środków odchudzających, a one często leżą obok leków na receptę, przyjmowanych na stałe. Czy jedno z drugim można łączyć? Nikt tego nie sprawdza, nikt. A tak można się nieźle urządzić.

4. Wnioski o narodzie


Oglądając bloki reklamowe można dojść do następujących przemyśleń. Jesteśmy bardzo chorzy, bo atakują nas wirusy, dużych i małych, bez wyjątku. Wszystkie powodują kaszel, niemożliwym jednak jest ustalenie suchy czy mokry, ale spoko, nie musimy wiedzieć. Wiedzieć za to powinniśmy, co nas wzdyma, bo zanim to pożremy wystarczy łyknąć odpowiednie coś na wątrobę, fajnie, jak to coś nas przy okazji odchudzi, bo jesteśmy otyli, ale są różne wióry, które można przyjąć zamiast jedzenia i jakoś pójdzie. Rwiesz włosy z głowy? Nie przejmuj się niezależnie od tego czy są siwe, czy ciemne, odrosną czarne jak smoła po tym szamponie, co sprawia, że ten pan z reklamy zaczesuje się do przodu. Tylko ja się pytam, gdzie są stare dobre reklamy cukierków, proszków do prania i kukurydzy w puszce?! Tego już się nie używa?

14 komentarzy:

  1. Nie oglądam telewizji od kilku lat, ale gdy przyjadę do domu rodzinnego, to zawsze coś w tle leci w telewizorze. Za każdym razem jestem przerażona tym, co się teraz puszcza w telewizji!

    OdpowiedzUsuń
  2. Niektóre reklamy w telewizji to naprawdę coś strasznego. Ja w domu nie mam telewizora bo nigdy za nim nie przepadałam, jednak oglądając swoje seriale w telewizji internetowej też czasami mam styczność z reklamami.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dlatego u nas nie ma telewizora. Bajki oglądamy na youtube. Moje dzieci są tak przyzwyczajone, że jak kiedyś trafiły u kogoś na jakiś program telewizyjny, to były bardzo obrażone, czemu reklam im nie chcemy przewinąć. I co to znaczy, że nie da się wybrać, który odcinek Peppy ma lecieć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje miały to samo. I to zdziwienie, ze nie można wybrać dowolnej bajki :D

      Usuń
  4. Jakże ja jestem wolna od tych reklam, nie mam telewizora, zatem ciśnienie nie rośnie, kiedy się je ogląda. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oglądając reklamy mam wrażenie, że wymyskono juz tabletki na wszystko, oprócz głupoty ludzkiej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Heh, po świętach z TV u rodziny mam takie same spostrzeżenia!

    OdpowiedzUsuń
  7. My mamy podstawowe kanały, jeśli już coś oglądamy to wieczorem. Dla mnie większość reklam są albo bez sensu, albo w ogóle beznadziejne. Kiedyś były fajne reklamy Biedronki o gadających produktach. Reklamy Żabki też mnie bawią. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. No cóż, obok wielu wspaniałych kreacji (które zazwyczaj nie są emitowane w TV) są te beznadziejne...

    OdpowiedzUsuń
  9. Nieraz zabawiam się w liczenie podczas blogu reklamowego ile było reklam leków suplementów syropków i innych badziewków

    OdpowiedzUsuń
  10. *** miało być bloku reklamowego

    OdpowiedzUsuń
  11. I dlatego ja nie mam TV. Od czasu pozbycia się kablówki denerwują mnie nawet reklamy w radiu!

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnie też dziwią reklamy leków. Po co? Przecież jeśli chorujesz, lekarz przepisze Ci, co masz zażywać. Kiedyś reklamy leków były niedozwolone i tak powinno było zostać.
    Co do reklam, z których się śmieję, mój faworyt to: "Nazywam się Egidio Galbani. Włosi inspirują mnie od ponad 130 lat" - NO JASNE :D

    OdpowiedzUsuń
  13. W polskiej tv rzadko lecą dobre reklamy... Ale na YouTube czasem lubię sobie włączyć bloki reklamowe z Super Bowl, genialne 😎

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Matka Żywicielka , Blogger